środa, 27 lutego 2013

Rozdział 1.



-Uśmiech!- usłyszała swojego wujka kiedy żegnała się z ciocią, więc uśmiechnęła się szeroko a flesz aparatu oślepił ją na moment.
Chwilę później była już gotowa aby zająć swoje miejsce w samolocie… Rozejrzała się dookoła po tych wszystkich ludziach i zastanawiała się nad sensem ich zachowania… Każdy albo wracał do domu na święta albo jechał do rodziny na święta i zastanawiała się dlaczego akurat teraz dzień przed wigilią a nie wczoraj czy ty
dzień wcześniej, w końcu to święta trzeba się do nich należycie przygotować a nie podróżować aby później zasnąć nad karpiem. Zaśmiała się ironicznie, sama nie była lepsza… Tak właśnie jeden dzień przed wigilią stała na środku francuskiego lotniska oceniając ludzi za ich zachowanie które było identyczne do jej.
***
-Przepraszam czy to miejsce jest zajęte?- usłyszała miękki głos pół godziny po tym jak samolot wystartował.
Uniosła swój wzrok i napotkała niesamowicie niebieskie tęczówki.
-Nie. – uśmiechnęła się lekko rozpoznając w mężczyźnie jednego z One Direction.
-A miałaby pani coś przeciwko gdybym tu usiadł?  Mój sąsiad usnął i strasznie chrapie.- zaśmiał się chłopak.
-Jasne że nie, proszę siadać.- uśmiechnęła się lekko gotowa do dalszego czytania książki.
Nie zwracając już uwagi na rozkładającego się na fotelu obok chłopaka znów zanurzyła się w lekturze… Starała się nie zwracać uwagi na to jak gwiazdor siedzący obok niej wierci się na swoim miejscu i wygląda jakby chciał coś powiedzieć ale sam nie wie co.
-Jestem Louis. – uśmiechnął się nagle wyciągając w jej stronę dłoń i znowu wyrywając ją z czytania.
-Emma.- uśmiechnęła się miło i uściskała jego dłoń
-Więc Emma… Wracasz do domu na święta, tak?- zapytał nieśmiało.
-Tak.- odpowiedziała krótko.
-Mieszkasz w Francji?- zapytał ponownie.
-Odwiedzałam swoją ciocię, mieszkam w Londynie.- odpowiedziała zamykając książkę.
***
Dzień przed wigilią i swoimi urodzinami przeciskał się przez tłumy ludzi zebranych na francuskim lotnisku. Po trudnym dla niego rozstaniu musiał na trochę odciąć się od Londynu i od chłopaków z zespołu którzy chcąc mu na siłę pomóc, denerwowali go niemożliwie.Tak właśnie pod koniec deszczowego października znalazł się w Paryżu. A teraz przyszło mu wracać… Kiedy przeciskał się przez tłum ludzi w pewnej chwili oślepił go wyjątkowo jasny flesh aparatu. Przymrużył oczy by lepiej widzieć, kilka metrów dalej zobaczył mężczyznę robiącego zdjęcia żegnającym się kobietą. Uśmiechnął się lekko pod nosem i kilka chwil później siedział już w swoim fotelu zapięty i gotowy do startu, mając nadzieje że nacieszy się jeszcze chwilą spokoju przed lądowaniem w Londynie. Jakże złudne były jego nadzieje… Otóż 30 minut po starcie jego sąsiad usnął i zaczął przeraźliwie chrapać. Chłopak z ciężkim westchnieniem wstał i ruszył do toalety do której jednak nie dotarł. Zauważył wolne miejsce i od razu obmyślił jak uwolni się od uciążliwego chrapania, kiedy się zbliżył do swojego wybawnego wolnego miejsca zobaczył zaraz obok śliczną brunetkę która zaczytana była w jakiejś książce, przystanął na chwilę łapiąc gwałtownie  oddech i zachwycając się jej urodą, w jego myślach rozbrzmiał głos Liam’a „Jeszcze trafi Cię grom z jasnego nieba” … Tym zdaniem obdarzył go zaraz po tym jak wyjawił mu swoje powody co do wyjazdu. Kiedy w końcu zagadnął dziewczynę która obdarzyła go natychmiast swoim głębokim spojrzeniem jego serce zabiło troszkę szybciej, a kiedy dziewczyna pozwoliła mu się przysiąść na jego ustach pojawił się najwspanialszy uśmiech na jaki było go stać. Postanowił dowiedzieć się o niej jak najwięcej i spróbować wydobyć od niej numer telefonu…
***
Podróż minęła jej bardzo szybko i przyjemnie, większość przegadała z Louis’em który chyba wziął sobie za priorytet dowiedzieć się o niej jak najwięcej co potwierdziło się kiedy zapytał o jej numer telefonu.  Na początku chciała go jakoś zbyć… Wykpić się że nie zna swojego numeru na pamięć a na czas lotu zostawiła telefon w drugim bagażu którego nie ma przy sobie, jednak po chwili zastanowienia stwierdziła że i tak nigdy nie zadzwoni i podyktowała mu powoli swój numer.
***
Na lotnisku czekał na nią Logan któremu z wielkim uśmiechem na twarzy rzuciła się na szyję i pocałowała go na powitanie.
-Jak Ci minęła podróż szkrabie?- usłyszała jego miękki głos.
-Bardzo dobrze, miałam miłe towarzystwo.- zaśmiała się.
-Tak a gdzie jest to twoje towarzystwo?- zapytał z cwaniackim uśmiechem.
-A tam…- skinęła lekko na Louis’a witającego się z kolegami z zespołu.
-Leciałaś z tym pożal się boże zespołem?- zapytał z ironicznym śmiechem.
-Nie z całym, tylko z Louis’em, który zabawiał mnie rozmową i żartami.- zaśmiała się kiedy odchodzili już w strone wyjścia
***
-Ładna… co to za jedna? –zapytał Harry uwieszając mu się na ramieniu.
-Emma…- odpowiedział bez zastanowienia patrząc jak odchodzi z tym wysoki brunetem który bezczelnie śmiał ją obejmować a wcześniej całować.
-Nawet nie gadaj że się zakochałeś… Człowieku nie było Cię miesiąc!- zaczął śmiać się Zayn.- Kiedy ją poznałeś? Zaraz po przyjeździe do Paryża, czy tydzień przed odlotem?- dodał po chwili.
-Zaraz po wystartowaniu z francuskiego lotniska…- powiedział nie wiele myśląc.
-No pięknie.- zaśmiał się Liam klepiąc przyjaciela po ramieniu.
***
24 Grudnia 2012r. Siedziała właśnie w wygodnym fotelu który stał jak zwykle w tym samym miejscu przestronnego salonu w domu jej rodziców. Uśmiechała się delikatnie czując się trochę nie zręcznie, nie było jej w domu od samego lipca więc czuła się trochę nieswojo, jednak rodzice próbowali ją chyba podnieść na duchu bo w przeciwieństwie do tego jak zachowywali się względem niej przed przeprowadzką teraz byli wyjątkowo… czuli. Wiedziała że czekają ją przynajmniej 4 dni tej udawanej słodkości zanim wróci do swojego przytulnego mieszkania które dzieliła z przyjaciółkami i od niedawna chłopakiem. Kiedy wypiła herbatę i z grubsza opowiedziała rodzicom jak było u ciotki we Francji powoli skierowała się do swojego dawnego pokoju. Niepewnie nacisnęła na klamkę i popchnęła drzwi, jednak kiedy znalazła się już w środku niepewność znikła… Jej pokój wyglądał tak jak zawsze… idealnie…  Na ścianach wszędzie poprzyczepiane były zdjęcia, mniejsze, większe, czarno białe i kolorowe, te mniej wyraźne i bardziej. Nad dwuosobowym łóżkiem wisiała ozdobna kwadratowa mata pod którą wciąż widniała lista rzeczy które chciała zrobić przed skończeniem liceum i które z resztą zrobiła. Podeszła do półki i zobaczyła ulubione zakurzone książki których nie zdążyła zabrać do nowego mieszkania… Kiedy tak przyglądała się swoim rzeczom nagle mignął jej przed oczami czarny zeszyt. Jej źrenice rozszerzyły się kiedy wyciągała rękę po zeszyt… Jej pamiętnik… Otworzyła go gdzieś na środku, siadając powoli na łóżku, zagłębiła się w lekturze, w opisie jak jej się w tedy zdawało najgorszego dnia na świecie, wpis powstał równy rok wcześniej w wigilię i przedstawiał jej kłótnie najpierw z rodzicami a potem z Logan’em. Teraz wydawał się nawet śmieszny… Z zamyślenia wyrwał ją dzwoniący telefon, który znalazła w swojej torebce dopiero po kilku minutach. Na ekranie wyświetlał się rząd cyferek co oznaczało że nie miała tego numeru zapisanego.
-Halo?- uniosła szybko komórkę do ucha.
-Hej… Cześć! Nie chciałem przeszkadzać w święta, ale musiałem sprawdzić czy nie podałaś mi wczoraj specjalnie złego numeru.- usłyszała bardzo szybki i uroczy głos.
-Louis?- zapytała dla pewności.
-Tak! Emma?- usłyszała odpowiedź.
-Tak. –zaśmiała się.
-Okej, więc wiem już że to na pewno twój numer, mogę spać spokojnie. –zaśmiał się.- Zastanawiam się też czy nie dałabyś się zaprosić przez zupełnie nie znanego Ci piosenkarza z lichego boysband’u na jakąś imprezę powiedzmy jutro?- zapytał nieśmiało.
-Tylko nie lichego! Ja sobie tu żyły wypruwam a on będzie nas nazywał lichym, pchy!- usłyszała w tle głos który był podobny do głosu Liam’a. Nie była pewna ponieważ nie słuchała na co dzień ich piosenek.
-Sama nie wiem… Jestem teraz u rodziców na przedmieściach i nie będę miała żadnego dojazdu ani nic…- zaczęła się wykręcać.
-A wspominałem o tym że mam dzisiaj urodziny?- usłyszała ponownie ten sam uroczy głos.
-W takim razie wszystkiego najlepszego.- powiedziała lekko się uśmiechając.
-Mogę po Ciebie przyjechać tylko się zgódź. –powiedział po kilku minutach kiedy już myślała że połączenie zostało przerwana i miała zamiar odłożyć telefon.
-Mogę mieć pytanie?- zapytała.
-Oczywiście. – odpowiedział szybko.
-Tak właściwie to czemu tak Ci zależy żebym tam była, przecież prawie wcale się nie znamy?- wydusiła w końcu z siebie.
-No właśnie! Bardzo dobrze mi się z tobą rozmawiało w samolocie i chciałbym Cię bliżej poznać, a że moi kochani przyjaciele organizują urną imprezę z okazji moich urodzin na której muszę być to pomyślałem że może zgodziłabyś się wpaść, pobawić się i porozmawiać…- tłumaczył szybko.
-Sama nie wiem… Zastanowię się i dam Ci, znać dobrze? –zapytała i kiedy usłyszała twierdzącą odpowiedź szybko pożegnała się i rozłączyła.
Już dawno zapomniała o bożym świecie, otwartym pamiętniku który leżał obok niej i całym jej dawnym pokoju, jej głowę zaprzątały teraz pytania typu „O co w tym wszystkim chodzi?” No bo w końcu nic z tej rozmowy nie miało sensu. Nigdy nigdzie nie zdarza się tak że jakiś piosenkarz czy aktor w samolocie wyciąga numer od dziewczyny która nawet nie jest fanką tego co dany gwiazdor robi, a już tym bardziej nie dzwoni do niej na drugi dzień i nie namawia na imprezę. Przecież to jest nie możliwe… Nie naturalne… Z zamyślenia tym razem wyrwała ją mama która wołała ją do kuchni potrzebując jej pomocy, wciągając na siebie ciepły sweter zeszła po drewnianych schodach prost na korytarz którym udała się do kuchni gdzie już po chwili robiła sernik.
***
-Naprawdę sądzisz że się zgodzi i przyjdzie?- zapytał loczek odstawiając walizki obok kanapy i rzucając się na nią.
Zaraz mieli wyjeżdżać do swoich rodzin aby dotrzeć tam na kolacje wigilijną a tak naprawdę żadne z nich prócz Stylesa nie było nawet w połowie gotowi.
-Mam taką nadzieję.- odpowiedział chłopak w pasiastej koszulce i czerwonych spodniach siedzący na fotelu.
-A ja w to szczerze wątpię .- powiedział mulat siadając na oparciu fotela.- I nie obrażaj się bo kocham Cię jak brata i chcę żeby ci się wszystko w życiu ułożyło, ale ona Cię poznała niecałą dobę temu człowieku.- powiedział Zayn przytulając go lekko na słowa „kocham Cię jak brata”.
-Nie słuchaj go, ostatnio jest strasznym pesymistą.- powiedział Liam klepiąc przyjaciela po ramieniu.
-Nie pesymistą tylko realistą.- oburzył się mulat.
-Zwał jak zwał ale…- zaczął Liam.
-On ma racje…- westchnął Louis.- Przecież ona mnie całkowicie nie zna, po co miałaby się godzić na tą imprezę?- dokończył widząc pytające miny przyjaciół.
-No może zakochała się w tobie od pierwszego wejrzenia i jednak przyjdzie?- zapytał blondyn idący w stronę kanapy z kanapką w ręku.
-Ona ma chłopaka. – jęknął Louis, zdając sobie sprawę w jaką gównianą sytuację się wpakował.
-Co nie zmienia faktu że mogła się w tobie zakochać od pierwszego wejrzenia tylko to od siebie odpycha właśnie ze względu na chłopaka do którego jest przyzwyczajona.- blondyn pocieszał przyjaciela dalej.
***
-Halo?- usłyszała w słuchawce głos przyjaciółki.
-Yuki?! Przepraszam że tak późno, przeszkadzam?- powiedziała szybko chodząc z kąta w kąt po swoim pokoju ubrana tylko w za dużą koszulkę swojego chłopaka w której miała zwyczaj spać.
-Nie przeszkadzasz, właśnie wywaliłam od siebie z pokoju młodsze rodzeństwo. Co tam?- zaśmiała się jej przyjaciółka.
-Słuchaj mam problem… pamiętasz jak wczoraj opowiadałam CI o tym piosenkarzu z samolotu… - zaczęła po czym opowiedziała jej historie jak zadzwonił do niej dzisiejszego poranka i zaprosił na imprezę.
-No i ? Masz zamiar iść?- usłyszała pytanie.
-Właśnie o to chodzi że nie wiem co mam robić.- jęknęła.
-Jak to?- usłyszała kolejne pytanie.
-No normalnie, niby dopiero go poznałam ale wydaje się być bardzo miły a ja z chęcią wyrwę się od rodziców chociaż na kilka godzin, ale z drugiej znowu strony jak się Logan dowie to będzie niezła awantura.- wytłumaczyła podchodząc do okna otwierając je i szukając w szufladzie biurka papierosów.
-Jeeny… -zaśmiała się Yuki – z Logan’em jakoś sobie poradzisz, mało razy się z nim kłóciłaś o jakąś głupotę i zawsze wychodziło tak że na koniec i tak to on Ciebie przepraszał mimo tego że to ty coś przeskrobałaś?- śmiała się jej przyjaciółka.
-No niby tak, no ale zobacz jak to całe One Direction wychodzi gdzieś paczką to już tego samego dnia wszędzie jest pełno ich zdjęć i plotek… - zaczęła zaciągając się papierosem.- Nie zdążę nawet wyjść z domu a w internecie już będzie moje zdjęcie z podpisem „To ta która puszcza się z Louis’em Tomlinson’em” który swoją drogą zaoferował się ze jeżeli nie będę miała dojazdu to on po mnie przyjedzie…- mówiła szybko, niewiele nawet myśląc nad tym co mówi.
-Koleś ewidentnie na Ciebie leci…- przerwała jej przyjaciółka.
-Daj spokój zaprosił mnie tylko na imprezę.- zaśmiała się brunetka zaciągając się dymem papierosowym.
-No właśnie! Przecież Cie zna ledwie dobę! –zaśmiała się japonka.
-No właśnie i chce mnie lepiej poznać i się ze mną zaprzyjaźnić.- tłumaczyła przyjaciółce chociaż sama nie wierzyła w to co mówi.
Chwilę później jej przyjaciółka ziewnęła przeciągle i pożegnała się mówiąc że idzie spać cięższa o 2 kg. Zaśmiała się i też pożegnała po chwili odkładając telefon na biurko. Zaciągnęła się po raz kolejny papierosem mówiąc w myślach „Tak wiem miałam rzucić”. Kiedy leżała już w łóżku grzejąc się pod kołdrą ponieważ kiedy paliła wpuściła do środka dużo zimnego powietrza sięgnęła po swój telefon i chwilę się wahając wystukała krótkie „okey” i wysłała pod numer który dzwonił do niej rano, po czym najzwyczajniej w świecie osunęła się w świat marzeń i snów.
***
Po kolacji kiedy wszyscy rozeszli się po domu i robili Bóg jeden wie co Louis usiadł wraz ze swoją mamą na kanapie w ręku trzymając lampkę wina oraz podając ten sam trunek kobiecie i najnormalniej w świecie z nią rozmawiał, tak jak za dawnych lat kiedy to jeszcze nie był sławny ani w żadnym zespole. Kiedy się żegnali wycałowała go jeszcze raz i życzyła wszystkiego najlepszego z okazji urodzin. Kiedy był młodszy często nazywała go swoim najpiękniejszym prezentem świątecznym, z resztą do tej pory jej się to zdarzało. Po szybkim prysznicu ubrany zaledwie w granatowe bokserki rzucił się z impentem na łóżko, leząc na brzuchu wsłuchiwał się w ciszę i powoli zasypiał. Z stanu między jawą a snem wyrwał go dźwięk wibracji, przysięgając w myślach że zabije któregoś z chłopców który ośmielił się napisać do niego w środku nocy sięgnął po telefon. Jakże wielkie było jego zdziwienie kiedy na wyświetlaczu zobaczył „Emma” a nie „Hazza” czy „Zayn” … Usiadł prosto szybko otwierając sms’a który mimo iż składał się zaledwie z jednego krótkiego „okey” został przez niego przeczytany 100 razy. Sam nie wiedział kiedy zaczął zgadywać i wyobrażać sobie jakie uczucia kierowały dziewczyną kiedy pisała tego sms’a. Tej nocy było już pewne że nie zaśnie zbyt szybko… 
 ____________________________________________________________________________________
Nawet nie zdajecie sobie sprawy jak się stresuje! Chyba pierwszy raz w życiu stresuje się tak bardzo że to co pisze może nie spodobać się czytelnikom ; o Ponieważ zastanawiałam się nad pisaniem tylko z perspektywy Emmy a na koniec rozdziału wracaniem do "teraźniejszości" literackiej jak odpowiada na pytania synka typu "A czemu nie spodobał ci się od razu tata?" ale jednak wybrałam taką formę i mam wielką nadzieje że się spodoba. <3

Pamiętaj czytacz to komentujesz! To naprawdę mobilizuje do dalszej pracy!

poniedziałek, 25 lutego 2013

Prolog.



-Obchodzimy dziś 5 rocznicę śmierci członków zespołu One Direction dlatego teraz w naszym radiu Little Things…- zapowiedział reporter radiowy.
Stojąc w długim korku gdzieś w centrum Londynu wsłuchiwała się w miękki głos zapowiadający piosenkę a łzy same napływały jej do oczu szybko wyłączyła radio i obejrzała się na tylne siedzenie gdzie w foteliku smacznie spał 4 letni chłopczyk ubrany w czarny garniturek jego brązowe troszkę już przy długie włosy zasłaniały idealnie gładkie czoło i przylegające do głowy uszy, otarła łzy które odważyły się spłynąć po jej policzkach i ruszyła kiedy tylko jasny samochód przed nią ruszył się z miejsca. Po kilkunastu minutach była już na miejscu… Zaparkowała pod bramą cmentarza przy której zebrało się już 5 rodzin.
-Kochanie jesteśmy na miejscu…- szepnęła kiedy wysiadła zza kierownicy i otworzyła tylne drzwi by obudzić małego chłopczyka i odpiąć jego pasy.
-Ale gdzie mamusiu?- zapytał zaspany.
-U tatusia…- szepnęła tonąc w niebieskich tęczówkach chłopczyka który odziedziczył je po ojcu.
Powolnym krokiem skierowali się w stronę bramy gdzie czekała na nich grupa ludzi, chłopczyk widząc matkę swojego ojca, swoją babcię uśmiechnął się tak rozkosznie i podbiegł do niej. Kiedy tak się uśmiechał jeszcze bardziej przypominał swojego ojca. Od bramy dalej poszła już otoczona tłumem, w końcu znaleźli się przy marmurowych grobach z złotymi napisami. Po dłuższej chwili w zupełnej ciszy zapalaniu zniczy i składaniu kwiatów została wraz z swoim małym synkiem sama. Siedziała na niskiej ławeczce z chłopczykiem na kolanach wsłuchując się w zupełną ciszę.
-A jaki on był mamusiu?- usłyszała po chwili ciche poważne pytanie swojego syna.
-Był wspaniałym człowiekiem… najwspanialszym jakiego znałam…- odpowiedziała po chwili.
-A jak się poznaliście?- zapytał ponownie czterolatek, który mimo młodego wieku był nad wyraz dojrzały, chociaż odziedziczył również zabawny humor po ojcu.
-Opowiem Ci w domu, dobrze?- odpowiedziała pytaniem na pytanie kiedy starsza brązowo włosa kobieta ubrana na czarno przyszła po wnuka by mogła pobyć tam sama.
Chłopczyk posłusznie złapał babcię za rękę i odszedł z nią w stronę bramy cmentarnej. Znów wsłuchała się w ciszę i starała powstrzymać łzy.
-To już 5 lat kochanie…- zaczęła po chwili szeptem…- A ja każdego dnia dziwie się jak miłość może być tak silna, mimo iż już Cię ze mną nie ma ja wciąż kocham Cię tak samo mocno jak dawniej.- szeptała pod nosem.
***
Kiedy weszli do swojego przestronnego mieszkania, chłopczyk zaraz po tym kiedy ściągnęła z niego garnitur i wciągnęła na niego spodenki i koszulkę szybko pobiegł się bawić. Zaśmiała się cicho pod nosem i ruszyła do sypialni gdzie jej wzrok automatycznie odnalazł zdjęcie na szafce nocnej które przedstawiało ich sprzed lat, uśmiechnęła się lekko widząc najwspanialszy uśmiech na świecie i podeszła do szafy w której na wieszaku zawiesiła czarną sukienkę którą jeszcze pięć minut wcześniej miała na sobie i wyciągnęła wyciągnięty szary sweter i leginsy, które po chwili już idealnie leżały na jej ciele. Zawróciła w tedy w stronę kuchni .
-Lucas! Kolacja!- zawołała synka po kilkunastu minutach.
***
-Mamusiu! Opowiesz mi?- zapytał chłopczyk siadając obok niej na kanapie.
Uśmiechnęła się delikatnie, każdego wieczoru tak siedziała, przy zapalonej lampce lub świeczkach, przykryta ciepłym kocem i wsłuchująca się w delikatne brzmienia ulubionych piosenek. Wstała powoli i podeszła do wysokiej półki z której ściągnęła wielki album ze zdjęciami, po chwili siedziała już z powrotem na kanapie i okrywała siebie i synka miękkim kocem, na swoich i jego kolanach położyła album i otworzyła go powoli. Na pierwszej stronie dumnie widniało zdjęcie jej i jej cioci z francuskiego lotniska w tle w tłumie ludzi jeżeli tylko się przyjrzeć można było również dostrzec nie ułożone brązowe włosy i niebieskie tęczówki jej ukochanego.
-Więc… wszystko zaczęło się w Grudni 2012 roku kiedy wracałam od cioci, właśnie w samolocie poznałam tatę… -zaczęła opowiadać zafascynowanemu i skupionemu na jej słowach chłopczykowi.
 ___________________________________________________________________________________
Tak więc prolog... Ale to strasznie brzmi... Proszę o wyrozumiałość ponieważ pierwszy raz zaczynam swoją historię od prologu a nie po prostu od rozdziału, no i pierwszy raz w taki sposób. Więc proszę o wyrozumiałość, uwagi jeżeli coś powinnam zmienić w swoim pisaniu i miłego czytania życzę <3
Pamiętaj komentarze dają mi mobilizację do dalszego pisania !

Bohaterowie.

Emma Sawyer przyjaciele najczęściej wołają na nią Em. Dziewczyna właśnie zaczęła pierwszy rok studiów dziennikarskich wraz z przyjaciółkami i wyprowadziła się od rodziców. Pod zimną maską którą na co dzień przywdziewa kryje się naprawdę krucha i uczuciowa osóbka. Kocha imprezy i uzależniła się od papierosów w wieku 17 lat. Kiedy wyprowadza się z domu wydaje jej się że rodzice odczuwają ulgę ponieważ nie będzie przynosić im więcej wstydu wracając zalana do domu, oni jednak bardzo martwią się o swoją jedyną córkę. Emma ma długie brązowe oczy i zielone niczym wiosenna trawa oczy. Kocha swojego chłopaka.

Yuki (Juki) Akaike to japońska dziewczyna o zielonych włosach i brązowych oczach która urodziła się w Londynie, jest naj lepszą przyjaciółką Emmy z którą mieszka po wyprowadzce od rodziców i rozpoczęciu studiów. Uwielbia drogi alkohol, dobre imprezy i papierosy ale tylko i wyłącznie cienkie mentale.

Marie Collins to blondynka o niesamowicie niebieskich oczach zadziornym charakterku i wielkim sercu.  Mieszka i studiuje wraz z Emmą i Yuki, jak i jej przyjaciółki uwielbia imprezy, zakupy i życie... 

Louis Tomlinson to 20 letni (najstarszy) członek zespołu One Direction, po ciężkim rozstaniu z Eleonor wyjeżdża z kraju kiedy więc wraca jego życie diametralnie się zmienia.

Zayn Malik 19 letni członek zespołu 1D. Przyjaciel Louisa i reszty.

Harry Sttyles- 18 l, członek 1D. Przyjaciel Louisa i reszty.

Liam Payne- 19 l, członek 1D. Przyjaciel Louisa i reszty.

Niall Horan- 19 l, członek 1D. Przyjaciel Louisa i reszty. Bardzo zaprzyjaźnia się z Em.

Logan Smith- Chłopak Em, mimo iż ją kocha czasami zdarza mu się ją zranić. Studiuje psychologię. Uwielbia pić i imprezować.


Akcja : rok 2012